Siedziałam w domu i czekałam aż moja babcia wróci ze sklepu.Jak zwykle opierała się gdy chciałam jej pomóc i kazała mi żebym odpoczęła po szkole.Teraz siedzę na kanapie oglądając telewizje i wcinam lody o smaku mango(moje ulubione).Przeskakiwałam po kanałach szukając mojego ulubionego programu.Gdy wreszcie odnalazłam swój cel rozsiadłam się wygodniej i zasnęłam.
Obudził mnie głośny telefon.Niechętnie wstałam i odebrałam telefon.
-Dzień dobry.Czy rozmawiam z Laurą Wiśniewską?-usłyszałam nie znajomy głos
-Tak,o co chodzi?-zapytałam
-Bardzo mi przykro ale pani babcia została potrącona przez samochód i jest w bardzo ciężkim stanie.
W moich oczach momentalnie pojawiły się łzy.
-Cz...Czy ona z t...tego w...wy...wyjdzie?-zapytałam przez szloch.
-Niestety ze względu na jej wiek i liczne choroby ciała doktor stwierdził iż nie przeżyje.-powiedziała wciąż poważnym głosem.
-Czy mogę się z nią pożegnać.-zapytałam z bólem w głosie.
-Tak,oczywiście,ale radzę się pośpieszyć,ponieważ oszacowano iż pani babcia umrze jutro rano.
-Dobrze,dziękuje za informacje.-powiedziałam i rozłączyłam się i uderzyłam telefonem o ścianę.
Tego było już za wiele czułam się zrozpaczona,smutna,wściekła straciłam nad sobą kontrole.Wpadłam w furię.Zaczęłam strącać wszystkie rzeczy z półek.Wzięłam wałek z kuchni i rozbijałam wszystko co miałam w zasięgu wzroku,potem wzięłam nóż z kuchni i przejechałam sobie ostrzem po skórze. Poczułam ulgę gdy krew zaczęła cieknąć po mojej ręce,dłoni by następnie kapać na ziemię.Do mojego nosa dotarł przyjemny słodki zapach tej czerwonej cieczy.Przyłożyłam dłoń do ust i zlizałam resztki mojej krwi ze strupiejącej powoli rany.Zdziwiłam się gdy zdałam sobie sprawę że smakuje ona bardzo dobrze.Zadzwoniłam po taksówkę i podałam adres szpitala.Gdy dojechałam na miejsce zapłaciłam taksówkarzowi i wbiegłam do szpitala i podeszłam do recepcjonistki.
-Przepraszam,gdzie jest się Magdalena Wiśniewska?-zapytałam przybita
-Znajduje się ona w sali 103.-odpowiedziała z uśmiechem.
-Dziękuje,do widzenia.
Kiedy dotarłam do do odpowiedniej sali i ujrzałam moją babcie podłączoną do jakiś różnych urządzeń.Od razu rzuciłam jej się w ramiona i zaczęłam głośno szlochać.
-cśśśśśś...nie płacz kochanie-powiedziała osłabiona
-Babciu co ja teraz zrobię jesteś jedyną osobą którą kocham i mam.
-Obiecuje ci nie zostawię cię samej zadzwoniłam do twojej ciotki i powiadomiłam ją o całym zdarzeniu. Jutro wyjeżdżasz do jej domu i zamieszkasz z nią w Folls.Zawsze będę patrzyła na ciebie z góry.-ostatnie zdanie powiedziała nieco ciszej.
-Kocham cię,babciu.
-Ja ciebie też kochanie pamiętaj o tym.
Nagle urządzenia zaczęły pikać i na małym ekraniku pojawiła się długa kreska,co oznaczało że jej serce przestało bić.
Straciłam ją.
-------------------------------------------------------------------
No i mamy prolog:)
Chciałabym was poinformować że to mój pierwszy blog i liczę się z krytyką.Chciałabym was poprosić o komentowanie,ponieważ chciałabym żeby każdy rozdział był lepszy od poprzedniego,żeby w końcu osiągnąć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz